czwartek, 26 czerwca 2014

Przeziębienie w ciąży - czyli jak leczyć się naturalnie

Zawsze mogłam cieszyć się dużą odpornością na różnego rodzaju infekcje. Zapewne zawdzięczam to mamie, która karmiła mnie niemal rok oraz jej rozsądkowi w podawaniu mi antybiotyków - przez całe moje życie antybiotyki, które wzięłam można policzyć na palcach jednej ręki. Myślę, że do dużej odporności przyczynił się również fakt, że mam dwie śledziony, a jak wiadomo śledzionka odpowiedzialna jest za odporność :) No, ale przecież postu by nie było, gdyby i mnie nie dopadło w końcu przeziębienie. Zaczęło się od bólu gardła, później doszło kichanie, gigantyczny katar i ogólne osłabienie. Po niemal tygodniu byłam tak osłabiona, że pojechaliśmy na nocną i świąteczna opiekę zdrowotną - nie ma żartów, Tośka jest najważniejsza. Okazało się, że mam zapalenie gardła - wyrok antybiotyk. Pogadałam z Panią doktor i udało mi się ją przekonać, że może wcale nie jest to najlepszy pomysł. Przepisała mi wodę morską do nosa (szczerze polecam) i tantum verde, więc post będzie o naturalnych sposobach walki z przeziębieniem, ale również z małym wspomaganiem farmakologicznym (zupełnie bezpiecznym). Zaleciła kontrolę lekarska za parę dni - udało się, jestem już prawie zdrowa, a nie nafaszerowałam Tosi żadnymi lekami :)

Chcecie prawdziwy miód? Zapraszam do kontaktu!
1. WODA Z MIODEM

Bezkonkurencyjny sposób na gardło a przy tym zdrowy i smaczny. Wodę podgrzewamy (ma być letnia, ok 38 stopni, w innym przypadku miód straci wszystkie swoje właściwości). Mieszamy z kilkoma plastrami imbiru (można posiekać), miodem i cytryną - wypijamy od razu. Najlepiej pić profilaktycznie, 2 x dziennie po ok. 250 ml. 

2. GORĄCE MALINY

W zamrażarce zawsze mam zamrożone maliny. Przydają się do ciast, ale ratują również przy przeziębieniu, ponieważ są naturalnym źródłem aspiryny. Garść malin rozpuszczamy w rondelku, podgrzewamy do zagotowania, ale nie gotujemy, dodajemy łyżkę miodu (w tym wypadku tylko dla smaku). Wypijamy i zjadamy jak najcieplejsze i pakujemy się do łózka (najlepiej na noc).

3. SYROP Z TYMIANKU (wg przepisu Blogodzinka)

Zdecydowanie polecam! Szybki w przygotowaniu i smaczny :) W rondelku gotujemy szklankę wody z łyżką suszonego tymianku. Od momentu wrzenia gotujemy jeszcze ok. 3-4 min. (pod przykryciem). Wrzucamy kilka plastrów imbiru i zostawiamy do ostygnięcia. Kiedy syrop ma około 38 stopni dodajemy 2 łyżki miodu, wciskamy cytrynę i gotowe. Podajemy po łyżce kilka razy dziennie.

4. CZOSNEK (MASŁO CZOSNKOWE)
 
Mój faworyt. Uwielbiam czosnek chyba w każdej postaci, niestety często się powstrzymuję przez jego "walory zapachowe". Jeżeli jednak jesteście jego zwolennikami tak jak ja, zachęcam do zjedzenia na kolację kromki chleba np. z masłem czosnkowym. Jeśli nie przesadzicie, rano nie będzie już po nim śladu, a zdecydowanie zwiększycie swoją odporność. 
Opakowanie śmietanki 30% (najlepsza czerwona z Tesco) w temperaturze pokojowej ubijamy do momentu oddzielenia się maślanki. Wylewamy na sitko, oblewamy zimną wodą i formujemy masełko. Czosnek siekamy (wg uznania, ja daję 3-4 ząbki), opcjonalnie dorzucamy garść posiekanej pietruszki i dokładnie mieszamy z masłem - ja mogłabym zjeść całe od razu.

Powyższa mieszanka + Tantum Verde i woda morska pomogły! Obeszło się bez antybiotyku, a ja po dzisiejszej kontroli wyszłam z gabinetu z informacją, że po infekcji nie ma śladu. Jestem co prawda jeszcze pociągająca, ale wróciłam już do formy - uh, o ile III trymestr można w ogóle nazwać powrotem do formy :D