sobota, 20 września 2014

Tata


W domu byłyśmy we trzy - Mama, Babcia i ja. Było mi dobrze, poza kilkoma sytuacjami w przedszkolu i szkole, kiedy czułam się inna niż moje koleżanki i koledzy. Zwykle wtedy, kiedy zbliżał się Dzień Ojca lub Pani pytała "gdzie pracują Twoi rodzie?". Mama Ani pracowała w sklepie, a tata był wojskowym, tata Kuby strażakiem, tata Wojtka pracował w biurze, a mój? Mój sobie żył i spotykał się ze mną tylko wtedy, kiedy Mama zorganizowała spotkanie. Jak byłam mała organizowała, on nigdy nie przejawiał inicjatywy, jednak jak byłam starsza i wiedziałam więcej nie chciałam już się spotykać, z jego strony inicjatywy nadal nie było, więc kontakt się urwał. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem nigdy nie wziął mnie na ręce, nie przytulił, nie pocałował, umiał tylko podstawić nogę, ot taki świetny żart. Dużo później w moim życiu pojawił się Ojczym, który jest dla mnie wspaniałym Ojcem do dziś, jednak tych najmłodszych lat bez Taty nie odda mi nikt.

Dlatego jak widzę TT, który w środku nocy zmieniając pieluchę zagaduje Tosię na przewijaku, który potrafi nosić Ją godzinami, kiedy płacze, bo boli ją brzuszek, który w przypadku najmniejszego zakwilenia materializuje się zaraz obok nas i dopytuje czy na pewno nie potrzebuję pomocy wiem, że jestem szczęściarą, bo moje dziecko ma najcudowniejszego, kochającego Tatę, który zajmuje się Nią, bo tego chce, a nie dlatego, że musi. Jestem szczęściarą, bo los postawił na mojej drodze najwspanialszego mężczyznę, a zarazem kochającego Tatę, który od początku daje nam obu coś bezcennego - bezgraniczną miłość, troskę i wsparcie. Wiem, że będzie z Nami w każdym ważnym momencie, że nie opuści żadnego występu w przedszkolu i będzie uczył się razem z Tosią wierszyków na akademię. On już teraz daje Jej coś najcenniejszego, swoją bliskość, ciepło i uwagę. Kocham Go i kocham na Nich patrzeć.

Zwykle jest tak, że mężczyzna chce najpierw mieć syna, ale kiedy pojawia się córka staje się ona jego oczkiem w głowie. Ja już teraz wiem, że Tosia będzie, tfuu, już jest córeczką Tatusia. Nawet pierwszy, nieświadomy uśmiech skierowała do Taty, chociaż to Mama była z Nią wtedy 24h na dobę, a Tata przyjeżdżał do szpitala tylko w ciągu dnia. 

8 komentarzy:

  1. Mając takiego męża można się tylko cieszyć i pałać dumą! Dobrze, że tak trafiłaś, szczególnie w świetle nieciekawych wspomnień. Trzymajcie się ciepło we trójkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze twierdziłam, że dobry tata to najlepsze, co mogło spotkać dziecko. Mama to mama a tata to tata :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie jest doceniać to co się ma!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana... nawet nie wiesz jak bardzo rozumiem to co napisałaś. Ja to czuję. Coś o tym wiem, też mam takie doświadczenia. Ale najważniejsze, że nasze córeczki mają wspaniałych tatusiów i tak będzie na pewno zawsze :) Buziaki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  5. To świetnie, że już od pierwszych dni są tak zżyci ze sobą.
    P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasza Tosia na początku była rzeczywiście córeczką tatusia, teraz nie widzi świata poza mną, kiedy jesteśmy we troje wszystko robi ze mną, mężowi nie pozwala na nic. Walczymy z tym, ale łatwo nie jest... Tośki mają paskudne charrrakterki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie miałam taty, a teraz mój mąż nie potrafi okazywać naszemu synkowi miłości i pozytywnych uczuć, tylko by go karał (przykre) :(

    OdpowiedzUsuń